W połowie grudnia odbył się nasz wyjazdowy obóz pływacki w Ciechanowie. I nie byłoby w tym może nic niesamowitego, gdyby nie fakt, że był to wyjazd kompletnie inny od wszystkich wcześniejszych. Wyprzedał się dosłownie na pniu – tak szybko, że nawet nie zdążyliśmy go oficjalnie ogłosić, a 90% miejsc rozeszła się pocztą pantoflową. To był pierwszy znak, że szykuje się coś specjalnego.


Technika zamiast kilometrów

Każdy nasz wcześniejszy obóz miał zupełnie inne tempo. Zawodnicy wyjeżdżali z nich „rozpływani”, z dużą liczbą kilometrów w ramionach, szczęśliwi, ale z pewnością solidnie zmęczeni fizycznie. Ten wyjazd miał odrobinę inny format.

  • Jeśli chcesz nauczyć się pływać innymi stylami niż kraul – to był to obóz dla Ciebie

  • Jeśli nikt wcześniej nie pochylił się nad Tobą i Twoją techniką – to był obóz dla Ciebie.

  • Jeśli nikt przez pół godziny nie tłumaczył Ci detali konkretnego stylu – to był obóz dla Ciebie.

  • Jeśli nie byłeś nigdy na wykładzie o pływaniu prowadzonym przez pływaka dla pływaków – to też był obóz dla Ciebie! 🙂

Rozkładamy pływanie na czynniki pierwsze

Przez 3 dni wzięliśmy na warsztat style, które z reguły są odrobinę zaniedbywane. Schemat był prosty, ale niezwykle skuteczny: przed wejściem do wody 30 minut teorii, potem ćwiczenia aktywujące i nauka stylu „na sucho” na materacu!

Fajnie? Bardzo fajnie!

Dzięki temu wielu osobom w końcu „kliknęło”. Zaczęli rozumieć styl, którym mają płynąć, ponieważ każdy ruch został podzielony na konkretne sekwencje. Czasem jedna mała rzecz, zmiana kąta ułożenia ręki czy głowy, potrafi zmienić wszystko.

Prowadzący podzielili się stylami:

  • Natalia Karaś rozpracowała grzbiet i delfina.

  • Mateusz Grula (nasz spec od „żaby”) zajął się stylem klasycznym.

Przeczytaj także:   Triathlon Ironman Dubai 70.3

Na koniec zostawiliśmy wisienkę na torcie – skoki do wody. Ci, którzy nie skakali, bo się bali – przełamali swój strach. Ci, którzy już skakali – poprawili technikę i wchodzą teraz do wody gładko jak zawodowcy.

3 dni dłubania w detalach (i masaż na deser!)

To fakt, że na tym obozie trudno było się fizycznie „zajechać”, ale właśnie o to chodziło. Jeśli byliście kiedyś na zajęciach technicznych, to wyobraźcie sobie, że ten obóz to były 3 dni takich zajęć non-stop. Coś niesamowitego i coś, co robi różnicę.

Przekazaliśmy Wam wiele bezcennych wskazówek, które często umykają na standardowych treningach. Na zwykłych zajęciach grupowych, gdzie czas jest ograniczony i trzeba dostarczyć bodziec cardio, nikt nie ma czasu pochylać się nad tak drobnymi detalami. Tutaj ten czas mieliśmy.

Było też dużo miejsca na to, co w sporcie amatorskim równie ważne: kontakt z drugim człowiekiem, rozmowy o pływaniu (i nie tylko), dobre jedzenie i integrację. Pełny pakiet uzupełniła Ola Węclewska, która ratowała masażem każdego, kogo mimo spokojnego tempa jednak trochę „pospinało”. 🙂

Dlaczego warto zwolnić tempo?

Dużym plusem była logistyka. Ciechanów jest niedaleko od Warszawy (skąd jest większość naszych zawodników), a hotel połączony z basenem to super komfortowa opcja – można w klapkach przejść z pokoju na słupek startowy.

To spokojne tempo pozwoliło na aktywną regenerację i – co najważniejsze – na „zaksięgowanie” w głowie nowych umiejętności. Nauka czegoś nowego w dorosłym wieku to bardzo odświeżające uczucie. Kiedy ostatnio nauczyliście się czegoś zupełnie od zera? Czasem to trudne, bo trzeba przełamać stare nawyki, ale wtedy następuje ten „ACHA MOMENT”!

Mamy na to dowody! Jeden z naszych pływaków zgłosił nam po obozie, że podpowiedzi Mateusza odnośnie pływania strzałką zadziałały tak mocno, że od razu pobił swój rekord w pływaniu pod wodą z nogami do delfina. :))

Przeczytaj także:   Basen w ciąży: czy to dobry pomysł? Jeśli tak, to od którego miesiąca?

Czy będą następne obozy w takiej formule? Jasne! Nie możemy się doczekać!