Ironman Dubaj 70.3 Relacja Sebastiana Karasia

Ironman Dubai 70.3 za mną. Wyścig kończę na 2 miejscu w kategorii wiekowej i 19 z kategorią pro na 1412 startujących mężczyzn 🙂

 

Pływanie:

Przed samym startem rozmawiałem z jednym zawodnikiem i akurat okazało się, że rok wcześniej płynął na tej trasie z wynikiem 22:30 (dystans 1,9 km). Pomyślałem, że nie mam dużo takich okazji, więc zdecydowałem, że popłynę za nim w nogach i oszczędzę trochę energii. Płynąłem w ten sposób jakieś 1200 m ale tempo w moim odczuciu było na tyle spacerowe, że trochę zacząłem się stresować, że mój plan gonitwy za zawodnikami pro pójdzie na marne. Postanowiłem go wyprzedzić i wyszedłem z wody z czasem 23:20. Strefa zmian poszła sprawnie i od razu ruszyłem na część kolarską. 

 

Kolarstwo:

Od początku roweru trzymałem się swojego planu, nie chciałem przepalić tej części, ponieważ zależało mi na uzyskaniu dobrego czasu na odcinku biegowym. Pierwsze 45 km było pod wiatr, a więc najlepszą taktyką byłoby złapać się w odpowiednią grupę i uzyskać super benefit z jazdy w legalnym drafcie. Niestety tutaj nie miałem, żadnego wsparcia, ponieważ  7 min przede mną startowały kobiety z kategorii pro, a 10 min przed mężczyźni. W tej części udało mi się złapać prawie wszystkie kobiety z kategorii pro i kilku mężczyzn. Wiatr był na tyle mocny, że wracając uzyskałem nawet prędkość na poziomie 65 km/h . A także rekord na 40 km- 48 min 😉

 

Ostatecznie wyszło 91 km i przejechałem ten odcinek że średnią prędkością 44,2 km/h. Wiedziałem, że w takim upale muszę dużo wypić, ale nie spodziewałem się, że wypiję bez problemu prawie 4 l płynów w trakcie 2 godzinnej jazdy.

Z roweru schodziłem świeży i dobrze nawodniony, a więc byłem pozytywnie nastawiony na część biegową.

 

Bieg:

Plan był taki, aby półmaraton rozpocząć z rezerwą, pierwsze 2 km w granicach 3:50/km i zamierzałem stopniowo podkręcać tempo. Ostatecznie plan szybko został zweryfikowany i 30 stopniowy upał powoli mnie zabijał. Nie wiem do końca dlaczego, ale kompletnie nie mogę poradzić sobie w takich warunkach. Ciężko opisać słowami to co musiałem wycierpieć, aby dobiec do mety ze średnią 4:02/km 🙂  Ostatecznie bieg dużo poniżej moich oczekiwań i możliwości. Łączny wynik 3:57:30 traktuję jako niezłe rozpoczęcie sezonu i wierzę, że będzie tylko lepiej.

 

Od jakiegoś czasu, a szczególnie po tych zawodach rozmyślam czy nie zrobić kroku do przodu i nie przejść do kategorii PRO. Oczywiście mam świadomość, że prawdziwym prosem nigdy nie będę ze względu na to jak wygląda moje życie poza treningowe i obowiązki. Myślę jednak, że z moją przeszłością pływacką i rozpoczynaniem części kolarskiej z mocnymi zawodnikami może pozytywnie wpłynąć na wyniki, a także na zmianę taktyki na wyścig. 

 

W Dubaju nie zabrakło również akcentu wsparcia Ukrainy wśród zawodników.

Organizatorzy nie dopuścili do wyścigu Rosyjskich triathlonistów kategorii PRO, grupy wiekowe miały obowiązek zasłonić flagę. Niestety nie wszyscy się do tego zastosowali, ponieważ osobiście mijałem na biegu jednego Rosjanina z flagą na plecach.

 

Przesyłam pozdrowienia z Dubaju! 🙂